There are no translations available.
Fotografia, jak często się zdarza, była obecna wokół mnie od dziecka. Ojciec fotografował na materiałach czarno białych, wśród rodziny przeważały fotografie barwne wykonywane w specyficznej tonacji rodem z
NRD – dzięki wspaniałym materiałom
ORWO. W tym czasie amatorzy w
PRL z rzadka sięgali po zachodnie materiały jak
Agfa czy
Kodak. W 1991 roku stałem się szczęśliwym posiadaczem rosyjskiej lustrzanki
Zenit. Od tego momentu moje zainteresowanie fotografią przyjęło bardziej zaawansowaną formę, próbowałem coś do aparatu doczepić, zmienić, dołożyć. Umiejętności radiotechniczne pozwoliły na samodzielne zbudowanie lamp błyskowych, światłomierza czy zegara ciemniowego z dostępnych na rynku podzespołów i tym samym rozszerzenie możliwości zdjęciowych. Z czasem przyszła pora na aparaty
Practica,
Yashica (wszystkie z nieśmiertelnym gwintem M42) i w końcu pierwszy bagnetowy
Nikon. Nikon zagościł w moim życiu chyba już na stałe. Na przestrzeni lat zmieniały się korpusy, dochodziły obiektywy i inne systemowe dodatki. Z materiałów tradycyjnych preferuje czarno-białe negatywy firmy
Ilford i barwne pozytywy
FujiFilm. Wraz z postępem technologicznym i nastaniem ery fotografii cyfrowej przeszedłem również tą zmianę – ciemni tradycyjnej na komputerową obróbkę obrazu.